| bytheway blog - archiwum: PODsumowanie |
| Strona g³ówna |
PODsumowanieKolejny rok konczy sie tak samo. Mam ochote rzucic w cholere prace. Zajebiscie, wlasny gabinet, w porzo warunki, dobra pozycja... So what. Mam ochote spierniczac, zaszyc sie w domu, powyjezdzac ze Sloniem. W zeszlym roku bylo to samo. Koniec roku, zmeczenie materialu i bach, do widzenia panstwu. Moglabym sie jeszcze troche rozwinac, poszukac nowych wyzwan i szkolen. Tyle ze ja chyba nie nadaje sie do pracy biurowej. Meka. Jedziemy do Indii. Wiem, ze jedziemy, chociaz jeszcze nie dostalam 3 tygodniowego urlopu. Na cudowny proces, totalnego lania po dupie, chociaz z wielka miloscia. Z czego maja wyjsc nauczyciele wiedzy duchowej :) Jedzmy, idzmy w ten gaszczu, jak mawial moj psor. Ole! Btw, trza wrewszcie wrocic do hiszpanskiego. Moze kiedys sie przyda. Ze Sloniem...nie wiadomo. Dziwnie, stabilnie, chociaz, i stabilnosci brak, nudno, chociaz zadne nie narzeka na brak zajec. 2,5 roku, jak na mnie to sporo. Rozstan byla masa, a i powrotow Pana Slonia tez. Jak na Slonia przystalo, placze krokodylimi lzami, jesli zostanie naruszona jego godnosc osobista. Moja moze byc w dzien i w nocy. Wtenczas nazywa sie to pieszczotliwie zartem. A ja jestem nadwrazliwa lala, ktora nadinterpretowuje intencje rzeczonego. Pytanie czy wazny jest dla mnie so called support zwiazkowy. Czy jestem w stanie wytrzymac dla ladnej buzi i seksownego glosu. Tia, pomysl dziewczyno, pomysl. bytheway 2005-12-21 01:26:33 skomentuj (1) |